Mercedes Klasy C – jak mały sedan podbił wielki świat

Mercedes Klasa C

Są samochody, które zmieniają świat. Są też takie, które po prostu robią swoje. A potem jest Mercedes Klasy C – auto, które udowodniło, że luksus nie musi być wielki, że małe może być dostojne i że jeśli ktoś chce zagrać w lidze premium, to ponownie, lepiej niech przynajmniej spróbuje skopiować Niemców.

Dziś Klasa C to synonim elegancji i technologii na miarę XXI wieku, ale nie zawsze tak było. Zanim stała się ikoną, musiała przejść długą drogę – od sceptycznie przyjętego „Baby-Benza”, przez przygody z rudą po współczesny ekran na kołach z asystentem głosowym i sztuczną inteligencją. No to wsiadamy, zapinamy pasy i wrzucamy „D” – historia Klasy C czeka.


Akt I: W201 – Narodziny legendy, czyli Mercedes idzie w małe (1982-1993)

Były lata 80-te, czyli czasy, w których Mercedesy były wielkie, kanciaste, rządziły światem i komfortem. Aż tu nagle niemieccy inżynierowie przyszli i powiedzieli: „zróbmy coś mniejszego, ale równie dobrego”. Tak powstał W201 – pierwszy kompaktowy Mercedes, który od razu został nazwany „Baby-Benzem”.

Ale „baby” to on był tylko z nazwy. Konstrukcyjnie? Niemal pancerna jakość wykonania, zawieszenie wielowahaczowe z przyszłości i aerodynamika lepsza niż u wielu sportowych aut tamtej dekady (Cd 0,33!). I to się opłaciło – W201 sprzedał się w liczbie 1,8 miliona egzemplarzy.

To wielowahaczowe zawieszenie – o czym warto wspomnieć, to była przełomowa nowość na rynku motoryzacyjnym, która dała początek wszystkim następnym konstrukcjom spod znaku gwiazdy.

Ale też, żeby nikt nie pomyślał, że to w201 tylko grzeczny sedan dla doktorów i prawników, Mercedes wypuścił 190E 2.3-16V – ostrzejszą wersję, która trafiła nawet na tor Nürburgring. Ayrton Senna zrobił nią taki czas, że musiano długo tłumaczyć, jak to możliwe, że nie wygrał Lauda, Prost ani Rosberg.

Tak narodziła się legenda. Legenda, którą w tym wydaniu zaprojektował sam Bruno Sacco – więc innego wyniku niż sukces być nie mogło i nie było.

Mercedes W201

Akt II: W202 – Klasa C w końcu z własnym imieniem (1993-2000)

W201 otworzył drzwi, ale dopiero jego następca – W202 – oficjalnie stał się „Klasą C”. Formalnie więc, był to pierwszy Mercedes klasy C, który wyglądał jak pomniejszona Klasa S. Ale przyniósł z sobą coś więcej: pierwsze AMG w historii tego modelu.

I tu na arenę wchodzi C36 AMG – pierwsze rasowe AMG na bazie Klasy C. 280 koni mechanicznych, współpraca z Porsche, a w tle chrapliwy dźwięk sześciocylindrowego silnika, który brzmiał, jakby właśnie wciągał nosem całe BMW E36 M3 na śniadanie. I tak oto najmniejszy z Mercedesów stał się rasowym Mercedesem z pazurem.

A dla tych, którzy nie mieli ochoty na sportowe emocje? Były diesle – nudne, solidne i niezniszczalne, chociaż najbardziej kojarzone jako radiowozy niemieckiej policji, które patrolowały autostrady z prędkością, o której wolelibyście nie rozmawiać ze swoim ubezpieczycielem.

Nie sposób nie wspomnieć, że wraz z pojawieniem się klasy C do głosu doszli również księgowi. Oni to w połowie lat dziewięćdziesiątych postanowili wprowadzić pewną „ekologiczną” innowację. Odtąd klasa C, choć w mniejszym stopniu niż klasa E, miała zaprogramowaną szybszą biodegradację niż wcześniejsze modele Mercedesa. Kto miał W202, ten doskonale wie, jak wszystkie wersje kolorystyczne z czasem zgodnie przechodziły w jedną, wyjątkowo ustandaryzowaną barwę – czerwono-brązową z domieszka pomarańczowego. Co więcej, karoseria nabierała przy tym niezwykłej delikatności. Ba! Nawet artystycznej kruchości – jednak niekoniecznie takiej, jakiej oczekiwali klienci niemieckiej motoryzacji.

Warto też nadmienić, że oprócz biodegradowalności pojawiła się też bardzo praktyczna i ładna odmiana kombi i to w wersji AMG.

Mercedes W202

Akt III: W203 – Owalne zegary i elektroniczne kaprysy (2000-2007)

Mercedes postanowił, że nowa Klasa C musi być bardziej futurystyczna. W203 dostał owalne zegary, futurystyczne wnętrze i nowoczesną elektronikę. Problem w tym, że elektronika nie do końca wiedziała, że ma działać.

Ale nie można odmówić W203 odwagi. To w tej generacji pojawiło się pierwsze AMG w wersji C55 AMG, co było idealnym wyborem dla tych, którzy potrzebowali miejsca na wózek dziecięcy, ale nie chcieli rezygnować z 367 koni mechanicznych i pięciolitrowego V8 pod maską.

A jeśli ktoś nadal nie był przekonany? Mercedes dodał Comand APS – pierwszą zintegrowaną nawigację w Klasie C. Działała… cóż, czasami.

Dużo jest głosów ludzi wcześniej sceptycznie nastawionych do designu aut spod znaku gwiazdy, że to właśnie od w203 zaczęła się era ładnych Mercedesów. Coś w tym jest. Tak samo, jak w twierdzeniach najbardziej zagorzałych fanów marki, że co prawda Mercedesy może i rdzewieją, ale robią to szlachetnie. No cóż, szlachetność szlachetnością, ale w203 ulegał biodegradacji jeszcze szybciej, niż jego poprzednik. W roku 2004-tym przyszedł jednak pan lifting i wszystko pozmieniał – zniknęły problemy z korozją i usterkowością. Dziękujemy panu, panie Face-Lifting, uratował pan reputacje tej generacji.

Mercedes W203

Akt IV: W204 – Powrót do klasyki i V8, które grzmiało jak burza (2007-2014)

Po jakościowych wpadkach z okolic przełomu milleniów, na początku lat dwutysięcznych szefostwo Mercedesa ostro wzięło się do pracy. Zainwestowano ogromne zasoby energii i pieniędzy, by odbudować nadszarpnięty wizerunek marki. W końcu i chyba w ostatnim momencie. Efektem prac był CLS, nowa E klasa W211, lifting w203 wprowadzały znaczące zmiany jakościowe w produktach marki. Przyszła też pora na nowe rozdanie: tak narodził się Mercedes klasy C W204.

Po eksperymentach z futurystycznymi kształtami koncern postanowił wrócić do bardziej konserwatywnych korzeni. W204 znowu wyglądał jak klasyczny Mercedes – elegancki, muskularny i solidny. Wolta stylistyczna miała też nawiązywać  do starszych modeli marki kojarzonych z jakością i solidnością. Co tu dużo nie mówić, ta generacja klasy C zasłużyła sobie na miano bardzo solidnej konstrukcji – auto nie było już tak kapryśnie, jak w203, przestało rdzewieć i szybko znalazło uznanie wśród klientów. Niektórzy twierdzą wręcz, że to najlepiej dopracowana generacja klasy C. Coś  jest na rzeczy – liczby mówią same za siebie: 2,4 miliona wyprodukowanych egzemplarzy, podczas gdy W201 osiągnął wynik 1,9 miliona, podobnie jak W202, a W203 zatrzymał się na 1,4 miliona. Ale bez wpadek się nie obyło: tylne sanki i rygle kolumn kierowniczych medalu niezawodności nie dostaną.  

Mercedes W204 właśnie w tej generacji wprowadza model, który budzi respekt i emocje. Oto wchodzi C63 AMG, całe na czarno, wyposażone w wolnossące V8 o pojemności 6.2 litra – to istny potwór, wydający z siebie dźwięk, który mógłby obudzić martwych.

To także pierwsza Klasa C z adaptacyjnymi światłami LED, systemem Agility Control i ogólną jakością, która sprawiła, że ludzie znów zaczęli wierzyć w trwałość Mercedesa.

Mercedes W204

Akt V: W205 – Ekrany, lekkość i pierwsza hybryda (2014-2021)

W205 wrócił do tradycji, i swoim wyglądem przypominała miniaturę Klasy S. Lżejsza o 100 kg, z pełnym cyfrowym kokpitem i opcjonalnym zawieszeniem pneumatycznym, dawała kierowcy poczucie luksusu, jakiego wcześniej nie było w tym segmencie.

No i AMG w dwóch wersjach: C43doładowane, trzylitrowe V6 oraz budzące respekt doładowane, czterolitrowe V8 C63 S z 510 KM. Brzmiało świetnie, choć purystom brakowało starego, wolnossącego silnika. Doładowanie i mniejsze pojemności to znak czasów. Biorąc pod uwagę zmiany w następnej generacji to jednak taki zestaw powinien dawać tylko same powody do radości. Ale o tym za chwilę. Póki co, ukłonem w stronę ekologów było pojawienie się pierwszej hybryda plug-in – C350e, która obiecywała elektryczny tryb jazdy. Jeśli więc ktoś miał cierpliwość do ładowania, zależało mu na pomniejszonym bagażnik i chciał cięższego samochodu, to to auto było strzałem w dziesiątkę. I jak tu nie pozdrowić ekologów?

Ale to nie koniec zmian. Ten Mercedes Klasy C zyskuje znacznie więcej przestrzeni dla pasażerów jadących z tyłu i jest naprawdę ładnym samochodem. Zwłaszcza wyposażony w dodatkowy pakiet stylistyczny AMG. Przełomową nowością w tym modelu było pojawienie się wersji cabrio – „hej Mercedes!” – „słucham” – „powitajmy lato!”

Mercedes W205

Akt VI: W206 – Przyszłość nadeszła, choć nie wszyscy są zadowoleni (2021-?)

Najnowsza odmiana i najbardziej „świeży” Mercedes Klasy C to technologiczna rewolucja. Silniki V6 i V8? Nie ma. Wszystkie jednostki to czterocylindrowe motory z elektrycznym wsparciem.

Za to dostaliśmy MBUX drugiej generacji – ogromny ekran i asystenta głosowego, który potrafi powiedzieć więcej niż niejeden współpasażer. Tylna skrętna oś poprawia zwrotność, a nowoczesne zawieszenie sprawia, że jazda jest płynna jak w większych Mercedesach.

Czy to wciąż Klasa C, jaką znamy? Czas pokaże. Stylistycznie jest ładnie, dynamicznie, sportowo ale elegancko i luksusowo. A czas pokaże, jak będzie z trwałością i niezawodnością na bardzo długich dystansach, do których przecież auta spod znaku gwiazdy nas przyzwyczaiły. Tylko tych większych silników nam brak…

Mercedes W206

Podsumowanie.

Czy Klasa C się zmieniła? Tak. Czy wciąż jest Mercedesem? Oczywiście. Od Baby-Benza do cyfrowego eleganckiego cudaka – Mercedes klasy C zmieniał się, ale nigdy nie przestał być Mercedesem. To już 43lat historii tej linii modelowej, a klasa C już dawno przestała być najmniejszym z aut z gwiazdą na masce. Ale o tym w innych artykułach.  


Mercedes klasy C

Schreiben Sie einen Kommentar

Ihre E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert

Nach oben scrollen